Szanowni Goście
Wielce Szanowne Grono Pedagogiczne Naszego Liceum z jej Seniorami w osobach:
- Pani Profesor Haliny Szczygieł
- Pani Profesor Haliny Bijak
- Pana Profesora Wiesława Bijaka
- Drogie Koleżanki i Koledzy
Kiedy padła sugestia ze strony Koleżeństwa Organizatorów dzisiejszego Zjazdu, abym zabrał głos w imieniu absolwentów Naszej Szkoły zadałem pytanie – dlaczego Ja?
Odpowiedź była prosta – „Bo jesteś najmłodszy z grupy najstarszych, a najstarszy z grona pozostałych.
Pytanie retoryczne: Od czego zacząć?

 

Jedna z maksym życiowych wyniesiona z Liceum – „Jeśli nie wiesz od czego zacząć to zaczynaj od początku”.
Nazywam się Zbyszek Kolbusz. Moje wspomnienia o Szkole dotyczą początku lat 60 ub. wieku. Urodziłem się w styczniu 1946 roku w miejscowości Chechły koło Ropczyc. Szkołę podstawową ukończyłem w Ropczycach w 1959 roku.
Wybraniem przeze mnie średniej szkoły sterowała moja Ciocia Wanda Kolbusz polonistka absolwentka tej Szkoły z lat 30-stych, oraz moi zacni Rodzice. Po pozytywnym zdaniu egzaminu wstępnego w 1959 roku zostałem uczniem tutejszego Liceum i tutaj zaczął się pierwszy wyższy próg, gdyż wszyscy chcieli być w klasie gdzie uczono łaciny, której znajomość ułatwiała drogę do najbardziej prestiżowych profesji tj. lekarza i księdza. Przecież byłem ministrantem, poliglotą nigdy nie byłem. Raczej interesowały mnie nauki ścisłe w tym przede wszystkim fizyka. Zauważył to Profesor Viscardi i wyłowił z rocznika kilku młodych „wilczków” z zakresu nauk ścisłych. Byli to: Kazek Mosior, Jolek Szczepanek, Jasiu Olszewski, Stasiu Gil i Ja.
Po kilku pierwszych lekcjach fizyki w pomieszczeniu klasowym Profesor Viscardi poprosił nas do siebie do klaso-pracowni fizyki i w trybie rozkazującym zaproponował poszerzenie wiedzy z fizyki na zajęciach poza lekcyjnych – „kółka fizycznego”.
Z otwartością oraz pełną aprobatą przyjęli nas do swojego grona młodszych fizyków i techników” starsi koledzy Andrzej Bochenek, Piotrek Pszeniczny, Czesiek Godek, Leszek Bochenek, Romek Laska i w dobrej wierze przekazali nam to co nas czeka. A czekało wiele nowych i ciekawych rzeczy szczególnie tam gdzie mieściła się część techniczna klaso-pracowni fizyki. Po raz pierwszy spotkaliśmy się z precyzyjną tokarnią stołową, wiertarką słupową oraz szlifierką do płaszczyzn.
Pomagając Panu Profesorowi w tworzeniu jego wynalazków i pomocy naukowych uczyliśmy się praktycznie jak posługiwać się pilnikiem, strugiem, szlifierką oraz suwmiarką.
Były to pierwsze zajęcia praktyczne z „kultury technicznej” jej abecadło.
Realizując nasze pasje techniczne Profesor Viscardi egzekwował od nas wiadomości z fizyki w zakresie i na poziomie większym niż to było w podręczniku i wynikało z programu nauczania. Metodą seminaryjną przygotowywaliśmy nowe lekcje fizyki przekazując pozostałym Koleżankom i Kolegom to czego nauczyliśmy się dodatkowo. To że realizowaliśmy długo pozalekcyjne nasze techniczne pasje nie zwalniało nas to z obowiązków nauki, wprost przeciwnie byliśmy w 100% pewni że jutro z fizyki będziemy pytani. W ramach kółka fizycznego, od 9 klasy, działała pracownia fotograficzna gdzie uczono nas fotografii dokumentacyjnej i artystycznej. My jednak zakres ten poszerzyliśmy o fotografowanie portretowe gdzie ukratkiem przed Profesorem robiliśmy zdjęcia naszych sympatii i koleżanek. W ramach tej pracowni nauczyliśmy się obsługiwać projektor kinowy, aparat AP-13 na ówczesne czasy szczyt techniki audio-wizualnej.
Dlaczego tyle wspomnień dotyczy osoby Profesora Viscardiego? Profesor Viscardi miał największy wpływ na nasze inżynierskie życie. To on zaszczepiał nam i ukierunkowywał nasze zainteresowania do techniki, do robienia tego co lubiliśmy i lubimy dotychczas, co robiliśmy dobrze. Jego niezapomniane powiedzenie: „Cokolwiek w życiu będziesz robił to rób to dobrze albo nie rób wcale"
Cześć Pamięci Panie Profesorze!
Partnerami Profesora Viscardiego w kształtowaniu naszego inżynierskiego powołania byli Państwo Profesorowie Halina i Wiesław Bijakowie. Byli to ambitni matematycy z doskonałym uniwersyteckim wykształceniem i zacieńciem pedagogicznym. Nauczyli nas i to dobrze podstaw analizy matematycznej, geometrii i trygonometrii. Wiadomości te do potęgi drugiej a nawet i trzeciej pogłębialiśmy na pierwszych latach studiów politechnicznych i uniwersyteckich.
Dziękujemy Wam za to czym w pracy zawodowej byliśmy, co osiągnęliśmy, co udało się przekuć w nasze osobiste sukcesy.
Panie Profesorki Halina Szczegieł i Zofia Jarosiewicz to wychowawczynie naszych klas rocznika maturalnego 1962/63 r. Wychowywały nas nie tylko w szkole lecz także poza nią organizując panelowe dyskusje związane z etyką życia i zawodu. Były dla nas jak Matki. Chroniły nas przed gromkim rygorem Dyrektora Christoffa. Interesowały się w pozytywnym słowa znaczeniu naszymi prywatnymi sukcesami i niepowodzeniami, młodzieżowymi uniesieniami i upadkami. Wszystko potrafiły właściwie zinterpretować i wtedy problem stawał się małym epizodem. Jednym słowem uczyły nas jak żyć.
Osobowością wśród Grona Pedagogicznego był Ks. Profesor Michał Siewierski. Swoją postawą dawał nam doskonały wzorzec człowieka, pedagoga i księdza. Nie straszył diabłem ani piekłem. On uczył nas religii, myślenia, pomagał wzrastać w rozwoju duchowym, uczył jak w życiu realizować dekalog.
Pozostałym pedagogom i nauczonym przez nich przedmiotom nie będę poświęcał więcej czasu. Starałem się ich programy realizować w ramach obowiązujących zadań i norm.
Osobną kartę historii naszego kochanego Liceum tworzył jej dyrektor Ryszard Christoff.
Był związany z Ropczyckim szkolnictwem około 40 lat, w tym jako dyrektor Liceum 27 lat nieprzerwanie. Był długoletnim pedagogiem szanowanym i docenianym przełożonym.
Był dla nas młodych ludzi wzorem pedanterii osobistej i perfekcjonalizmu organizacyjnego i zawodowego. Nie tolerował bylejakości.
Nie do pomyślenia było łamanie regulaminu szkolnego przez uczniów na terenie szkoły i poza nią. Wymagał dużo od siebie dużo, podwładnych i uczniów. Był urodzonym Dyrektorem Szkoły.
Jego mottem działania było powiedzenia: „Człowiek jako kierownik jest mądry , mądrością kierowanych przez siebie ludzi.”
Dlatego wiemy jaki olbrzymi potencjał naukowy, dydaktyczny i organizacyjny mieli nasi wspaniali pedagodzy.
Początek lat 60-tych w których to się uczyłem, to okres wyjątkowy w historii Ropczyckiego Liceum. Okres ten to dynamiczny rozwój politechnizacji szkoły.
W grudniu 1961r. oddany został pawilon do nauczania technicznego z kierującym w nim Profesorem Mieczysławem Zymrozem. Napracowaliśmy się przy tym wszyscy, nawet na dwie zmiany. Liderami prac byli członkowie, uczniowie kółka fizycznego na czele oczywiści Profesorem Viscardim. Nagrodzono nas za to na uroczystym apelu pamiątkowymi dyplomami, wręczanymi przez Pana Dyrektora Ryszarda Christoffa.
W tym samym roku szkoła otrzymała nowego patrona. Został nim Tadeusz Kościuszko.
Na froncie budynku szkoły została wmurowana tablica pamiątkowa poświęcona patronowi szkoły. W tym też roku Liceum otrzymało sztandar szkoły ufundowany przez Komitet Rodzicielski naszych uczniów. Pierwszym chorążym sztandaru był nasz kolega Wiesiu Zawiślak.
W roku 1962 dzień 7-go maja ogłoszono świętem szkoły.
Od roku 1962 r rozpoczęto tradycję pierwszego i ostatniego dzwonka(rozpoczęcie i zakończenie roku szkolnego).
Symboliczny dzwonek wykonany był z mosiężnej łuski pocisku armatniego z II wojny światowej.
W roku 1960 powołana została Centralna Rada Uczniowska wybierana przez wszystkich uczniów w demokratyczny sposób. Przez dwie kadencje tj. lata 1961i 1962 byłem w jej zarządzie. Uczniowie względem szkoły mieli obowiązki wynikające ze statutu ucznia i Liceum. Nad stanowionymi prawami czuwali wyznaczeni przez Dyrektora Szkoły, Profesorowie.
Naszym opiekunem był Profesor Wiesław Bujak.
W roku 1962 a więc 50 lat temu po zdaniu egzaminów maturalnych wystartowało w życie 68 absolwentów Liceum Ogólnokształcącego w Ropczycach – naszego Liceum. Wyrośli z nich ludzie różnych profesji, na pewno dobrzy obywatele naszej Ojczyzny, dobrzy Rodzice, Dziadkowie, a niekiedy i Pradziadkowie, ludzie pracowici i uczciwi. Na pewno pasjonaci na starość trochę sentymentalni zachowujący najlepsze wspomnienia z naszego licealnego podwórka.
W imieniu absolwentów serdecznie chciałbym podziękować tym wszystkim, którzy przyczynili się do naszego dzisiejszego spotkania, a więc:
obecnej Dyrekcji Liceum Ogólnokształcącego w Ropczycach,
Komitetowi Organizacyjnemu uroczystości Jubileuszu 90-lecia Szkoły,
władzom administracyjnym i samorządowym województwa podkarpackiego,
władzom administracyjnym i samorządowym Miasta i Powiatu Ropczyce,
wszystkim sponsorom bez który nie było by możliwości czcić to nasze Święto,
Wam Drogie Koleżanki i Koledzy którzy tak licznie przybyliście na Naszą Uroczystość.
Dziękuje za uwagę i do zobaczenia jeśli dożyjemy na Jubileuszu 100 lecia naszej Ropczyckiej Alma-Mater.
Już naprawdę na zakończenie chciałem wystosować apele prośby uzgodnieniowe z dużą grupą absolwentów tutejszego liceum. Apel absolwentów zgromadzonych na uroczystości Jubileuszu 90-lecie Liceum Ogólnokształcącego imienia Tadeusza Kościuszki w Ropczycach do: Władz Administracyjnych Miasta Ropczyce

Prosimy o rozważenie możliwości aby na 100 lecie jubileuszu naszej Szkoły (jeżeli tego doczekamy) jedną z pobliskich szkole ulic nazwać imieniem naszego długoletniego Dyrektora Ryszarda Christoffa.

Do nas wszystkich o dobrowolne datki na rzecz Jubileuszy Szkoły.

Prośba do absolwentów, aby wszelkiego rodzaju pamiątki związane z historią szkoły a więc:

-zdjęcia i dyplomy,

-publikacje prasowe związane ze szkołą,

-inne gadżety związane ze szkołą w kserokopii lub skanie opisane znalazły się w Izbie Pamięci Szkoły

To my tworzymy historię Szkoły i jej Jubileusze.

Do zobaczenia!

Ropczyce 19 październik 2013 r.

Z wyrazami szacunku

Zbigniew Kolbusz

Odwiedza nas

Odwiedza nas 7 gości oraz 0 użytkowników.