I tak to się zaczęło....

  „Życzę sukcesów artystycznych”- taką dedykację posiadam na moim mini tablo z 1972 roku, a podpisaną przez dyrektora szkoły LO w Ropczycach p. Ryszarda Christoffa.

Uczęszczałam do klasy o profilu humanistycznym, w której były same dziewczęta i przez 3 lata wychowanie muzyczne pełniło rolę przedmiotu artystycznego. Nauczycielem był prof. Karol Kramarz, magister sztuki Wyższej Szkoły Muzycznej w Krakowie, a prywatnie mój tato.

 

 Lekcje wychowania muzycznego były bardzo ciekawe, przyjemne i aktywizujące nas, gdyż śpiewałyśmy przy akordeonie lub pianinie. Słuchałyśmy muzyki, zapoznając się z dorobkiem kultury muzycznej, światowymi dziełami i ich twórcami. Sztuka wysoka stała się nam bliska dzięki wyjazdom pociągiem do Krakowa, do teatru im. J. Słowackiego. Obejrzeliśmy opery: „Aida”, „Straszny dwór”, „Halka”. Ile było radości i wrażeń, gdy w nocy wracaliśmy pieszo od pociągu. Brałam udział w muzycznych zajęciach pozalekcyjnych tj. chórze i zespole wokalnym. Trzygłosowy zeński chór przy akompaniamencie zespołu muzycznego uświetniał uroczystości szkolne i środowiskowe. Nagrywał audycje w Radio Rzeszów, które niedawno też naogólnopolskiej antenie. Akompaniowałam na pianinie nie tylko w chórze ale też do inscenizacji „Świtezianki”A. Mickiewicza, którą reżyserowała prof. Chlebicka oraz szkolnemu zespołowi tanecznemu. Żywiołowe tańce góralskie okupione były na szczęście tylko załamaniem podłogi w szkolnej auli. W zespole wokalnym na wzór”Filipinek” śpiewało siedem dziewcząt z mojej klasy. Występowałyśmy w szkole,gościnnie w Zespole Szkół Rolniczych oraz koncertowałyśmy w niedzielne popołudnia w okolicznych klubach kultury. Prezentowałyyśmy okolicznościowe programy artystyczne, składające się z poezji, popularnych wówczas piosenek oraz dowcipnych monologów. Były to dla nas bardzo miłe i ciekawe doswiadczenia poparte jednak wytężoną i systematyczną pracą.

       I tak mi pozostało. Po maturze podjęłąm dalsze kształcenie w kierunku artystycznym. Zostałam nauczycielką muzyki, instruktorem tańca ludowego i towarzyskiego. Prowadzę z powodzeniem zespoły taneczne, wokalne, rytmikę często czerpiąc wzory z młodzieńczych lat.

  Po 41 latach od matury, na zjeździe zjawiło się siedem moich koleżanek z klasy. Uściskom, wspomnieniom, rozmowom nie było końca. Spotkałyśmy swoich profesorów: p. Szczygłową, p. Wojdon, p. Sulisz, p. Kramarza i p. Zawiszę. Na długo pozostaną w pamięci miłe i ciepłe słowa, którymi nas obdarzyli. Dziękujemy IM i życzymy śpiewająco długich lat w dobrym zdrowiu.

Zdjęcie: po 41 latach Absolwentki z prof. K. Kramarzem (od lewej E. Kramarz, W. Bochenek, H. Dyndor, B. Kolbusz, G. Strzałka).

 Elżbieta Banaś

ze świadectwa Kramarz

Odwiedza nas

Odwiedza nas 30 gości oraz 0 użytkowników.