Wspomnienia z lat młodości:

Ja od najmłodszych lat mieszkam w Ropczycach. Po ukończeniu szkoły podstawowej złożyłam egzamin do L.O. Wiadomo że aby pójść do pracy trzeba było mieć ukończoną szkołę średnią tzn. ”maturę”.
Gdy weszłam w nowe środowisko szkolne poznałam koleżanki i kolegów z innych miejscowości. Duży plus, że wszyscy byliśmy jednakowo ubrani tzn. chałat z tarczą, beret z kółeczkiem, na płaszczu tarczą z „belkami”. Wiadomo było, do której klasy uczeń chodzi. Nie to co dzisiaj, młodzież chodzi ubrana na kolorowo, malowane paznokcie, rzęsy, a do szkoły przyjeżdżają sobie autem. Czy tęskniłam po ukończeniu szkoły, może trochę ale trzeba było iść do pracy, potem założyć rodzinę. Koleżanki i koledzy wyjechali. Zresztą szkołę mam na wyciągnięcie ręki, bo tutaj mieszkam do dziś, po prostu lubię to miasto. Co do nauczycieli, byli dobrzy nauczyli nas, przekazali nam wiedzę. Np pani prof. Albina Janasik miała zeszyt, a w nim nasze numery z dziennika lub nazwiska, gdyż ktoś był pytany, to potem stawiała plus lub minus w zależności, jak uczeń odpowiedział, a potem wpisywała ocenę do dziennika. Prof. St. Viscardi przychodził do naszej klasy (była mieszana) i mówił,” trzeba mi 4-rech głupich a silnych chłopców”.


Pan prof. Filip Chmielarski uczył PW, uczył nas strzelać a przede wszystkim pięknie opowiadał o udziale w II wś w obronie Monte Casino. Będąc na wycieczce we Włoszech byłam na M.C., wtedy przypomniałam sobie o prof., który tu był i walczył. Jego słynne powiedzenie „ty karasku”.
Języka polskiego uczyła mnie później prof. Krystyna Krzeczkowska po mężu Kalita. Z panią prof. robiliśmy przedstawienie np. „Balladyna”, mieliśmy stroje podobne do tamtej epoki. Innym razem byliśmy w strojach przypominających wiosnę.
Z pobytu w szkole mam 4 zdjęcia-2 z przedstawień, jedno z koleżankami oraz tablo ukończenia szkoły.
Przedtem (około 45 lat) były inne osoby, biedniejsze mieszkanki , mieszkanki rdzenni, mieszkańcy Ropczyc. Później powstały bloki i dużo obcych ludzi tu się osiedliło z innych miast i wiosek. Młodzież ma teraz więcej atrakcji, inaczej się zachowuje. Co do ściągi, owszem miałam tylko do języka polskiego, lepiej się czułam chociaż nie odpisywałam, zresztą prawie każdy miał. Ja na Jubileuszu 90-lecia LO byłam. Szkoła się zmieniła rozbudowała. Po tylu latach trudno było sobie przypomnieć kto jest kto. Zresztą było nas bardzo dużo, z każdym zamieniłam kilka zdań, co robi, gdzie mieszka, czy pracuje, jak potoczyło się Twoje życie po szkole. Obecnie od 5-ciu lat nasz rocznik spotyka się w czerwcu- z 3 klas przybyło około 30 osób. Zapraszamy naszą wychowawczynie panią prof. H. Bijak z mężem.
Rozpoczynamy Mszą Św. a potem udajemy się na poczęstunek, zabawę, wspólne śpiewanie i pogaduchy. Jest bardzo mile i wspaniale. W tym 2014 roku również się spotkamy.

Po prostu ciepło i miło wspominam mój pobyt w LO i czekam na następny Jubileusz.

Zofia

Odwiedza nas

Odwiedza nas 37 gości oraz 0 użytkowników.